wtorek, 2 kwietnia 2019

Przelotem...



Weekend w Poznaniu. Znowu stare ulubione kąty.

Króciutko, lecz odmładzająco,  jakby przez wrota czasu niedomknięte przecisnąć się i przebiec lekko, falując sukienką, przez park, mostek, plac znajomy.
Siąść na ławce w słońcu i chłonąć obudzone wspomnienia.
Uśmiech nie schodzi mi z buzi :)

Kocham to miejsce, jak kilka innych, lecz z innych powodów.
Poznaniu, wrócę nie raz do ciebie, do siebie, do nas :)













           






                             
                               

Wielkopolska pochodzeniem
Lewkonia :)

8 komentarzy:

  1. W poznaniu bylam 50 lat temu i w tamtym roku...za malo bylam, bo miasto prawie mnie urzeklo, potrzebuje wiecej czasu by mnie urzeklo...Ladne zdjecia, a te bratki sliczniutkie. Ty tez sliczniutka! pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grażynko, z pewnością można się w nim zakochać. W mieście i w ... chłopaku :D Ja tak zrobiłam 34 lata temu :D Może kiedyś będziesz miała okazję na dłuższy pobyt i spacer po nieoczywistych miejscach tego miasta :)

      Usuń
  2. Promiennie, w Poznaniu i - zdaje się - w Tobie. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Było przez tydzień ... a potem nadciągnęły chmury....

      Usuń
    2. Rozdmuchuj je i wymiataj.

      Usuń
  3. Jak sie ucieszylam z Twojego komentarza na moim blogu! bardzo...czekam na relacje z Wiekszyc! przesylam serdeczne usciski!

    OdpowiedzUsuń