czwartek, 15 października 2015

Nic śmiesznego

Ech, smutne to wszystko ostatnio, co się wyrabia. Jakoś nie chce mi się gadać, a dzisiejsze "święto" i tradycyjna już nagonka na nauczycieli w TYM dniu jeszcze bardziej mnie zdołowały.
Niemniej pomyślałam, że trzeba by tu pajęczyny zgarnąć, wywietrzyć, kwiatki podlać, no to wpadłam na chwilę.
Zostawiam taki oto obrazek, jakoś tak oddaje mój stan ducha.
Pozdrawiam serdecznie  i zmykam:)

13 komentarzy:

  1. Oj weź na każdy zawód można zrobić nagonkę, urzednikowi zawsze można powiedzieć, że nic nie robi i do tego dużo zarabia, pielęgniarce ze to wredna zołza która się pacjentami nie zajmuje, a lekarzowi że to pazerny niedouk...
    po prostu są ludzie i ludziska....
    pozdrawiam i szczerzę życzę wszystkiego najlepszego...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym sęk, że chyba połowa społeczeństwa za wszystkie złe rzeczy świata nas obwinia, a to że dzieci nie wychowane, a to, że wymagamy, a to że programy i książki beznadziejne, a ja się pytam, kto z nami cokolwiek uzgadnia? Ktoś wciąż przy oświacie majstruje, ktoś uważa się za bohatera ogłaszając nową reformę, Napoleony jakieś się mnożą, rewolucje i parady nam fundują, a żaden nie ma pojęcia o pracy z uczniem. Ja nie mówię, że jest tak ciężko, ze nie ma cieższego zawodu, ale jest niewdzięcznie i złowrogo wokół nas nastawione gro ludzi. Za to dzieci coraz bardziej roszczeniowe i coraz mniej z nich nas szanuje, zresztą innych dorosłych też. Wystarczy wsiąść do atubusu , czy tramwaju i spojrzeć, młodzi siedzą i klikają w smartfonach albo zamykają oczy słuchająć głośno muzyki , a starzy stoją i boją się reagować. To jest tylko maleńki przykładzik. Drobiażdżek taki.Niemniej spróbuj zwrócić uwagę. Ja jako naprawdę wieloletni belfer pamiętam i z rozczuleniem wspominam czas, kiedy uczeń miał respekt, wcale nie musiał być super zdolny, ale po prostu grzeczny i uprzejmy, karny, uczynny. Dziś coraz mniej takich, choć arcyzdolni i sprytni.
      Dziś usłyszałam od ucznia, zresztą zawsze cynicznego cwaniaka, że to ja JEMU powinnam złożyć życzenia ( według niego "z jakiej racji on miałby mi?"). Poważnie.
      Trzecia klasa liceum, w naszej szkole większość z nich uczy się od 1 klasy gimnazjum, szósty rok. I nie mają nam czego zawdzięczać. I nawet klasa się nie zająknęła, nikt się nie poczuł, by nadrobić taką gafę. Nie ma takiej potrzeby, by być miłym dzieckiem dla naprawdę lubiącego swoją pracę nauczyciela. Młodzież jest tak uczona w domu, niestety - nie wysilaj się, im przecież za to płacą, by się użerali.
      Wyszłam z sali po lekcji i się popłakałam. o ten brak reakcji, o nieokrzesanie, o chamstow, o traktowanie nas jak bufory z obu stron - za to przecież dostajemy pensje,żeby znosić upokorzenia i pogardę, tak, pogardę rządu i społeczeństwa. Z jednej strony rodzic, z drugiej pani minister. I ja ciągnąca wóz bez kół, pełen różnych osobowości, hałasu, różnych potrzeb, oczekiwań i dysfunkcji, których coraz więcej, lęków, skrzywień chrakteru i krzywd z dzieciństwa, ale także talentów, zalet, pomysłów i zdolności, które wymagają od nas gimnastyki umysłowej i ( nie przesadzam ) fizycznej, by to wszystko pogodzić idac pod wiatr, pokonując kłody rzucane pod nogi, broniąc się od ciągłych zarzutów i łykając kolejne obelgi. Nigdy się nie skarżyłam w szczegółach, wręcz odwrotnie, chwalę się moim zawodem i uczniami, tą garstką, która potrafi nas dowartościować swoją przyjaźnią, ale wczoraj się załamałam.

      Usuń
    2. Smutne to, co piszesz, niestety bardzo prawdziwe i coraz częściej spotykane. Dzieci są świetnymi obserwatorami, doskonale sobie zdają sprawę jak nisko dziś w rankingu szacunku społecznego znajduje się zawód nauczyciela. Bezmyślnie i bezrefleksyjnie przyswajają to, co słyszą od rodziców czy z mediów. Ale nie łudźmy się, podobnie nisko cenią wszystkich dorosłych, no może poza tymi "gwiazdami", które szybko i bez specjalnego wysiłku zdobywają popularność i pieniądze. To są ich autorytety, nie rodzice, nie nauczyciele. Zewsząd słyszą, że mają swoje prawa (te poznają bardzo szybko) ale żadnych obowiązków, no i mamy, co mamy. Wszechobecne JA, MNIE, DLA MNIE. Rośnie nam pomalutku pokolenie panów świata przekonanych, że wszystko im się należy tylko dlatego, że są. Za co oni maja być wdzięczni? Komu?
      Trudno być optymistką patrząc na to wszystko.
      Pociesza mnie tylko, że każde pokolenie narzeka na swoją młodzież, na nasze przecież też narzekano a wcześniej na pokolenie naszych rodziców, więc może jest jeszcze jakieś światełko...
      Pozdrawiam cieplutko Lewkonio i czekam na Twój kolejny, mam nadzieję, że bardziej optymistyczny wpis.

      Usuń
    3. Miro droga, cóż dodać, obawiam się, że postawy polityków tak bezpardonowo i chamsko rozpychajacych się łokciami i depczących wszelkie zasady dobrego wychowania choćby wobec przeciwnika, które mogą obserować także młodzi, podtrzymują ich w przekonaniu, że dozwolowe jest wszystko, co nie jest zabronione i nie mamy już żadnych kodeksów honorowych. Poszanowanie czy respekt wobec straszyzny to jeszcze tylko w prymitywnych plemionach. Czasem chciałabym żyć w dżungli z jej naturalnymi prawami,.

      Usuń
    4. Po pierwsze mam nadzieję, że Cię nie uraziłam, bo absolutnie nie było to moją intencją...
      Po drugie, to rodzice wychowują dzieci, a nikt inny, nikt ani szkoła, ani kościół ani nikt inny, owszem, szkoła i kościół pomaga w tym, ale to rodzice wychowują i oni za dziecko odpowiadają...
      Po trzecie, może jestem zaprawiona, bo nie raz kilka bluzgów pod swoim adresem słyszałam, dlatego napisałam, że z każdego przedstawiciela zawodu można zrobić potwora.

      Usuń
    5. Anuś droga, za co ja miałabym sie gniewać, trochę mi się ulało goryczy, może też w połączeniu z innymi problemami, mimo to zachowuję trzeźwy ogląd i nie generalizuję ( chyba za bardzo:) Wiem, co chciałaś powiedzieć, i nawet troszkę mnie pocieszyłaś. Dzięki za małego kopniaczka :)))

      Usuń
  2. Ech, Lewkonio Kochana.. Samo życie.. Właśnie rozmawiałyśmy z Przyjaciółką, kto w tym systemie .. bardziej problematyczny - dzieci, czy rodzice.. Wiadomo, czym skorupka za młodu.. I taka Rzeczpospolita jakie jej młodzieży chowanie.. Te Twoje Aniołki trafią kiedyś na swoją własną empatię i dobre wychowanie jak pójdą w przyszłości do kolegi/koleżanki lekarza, nauczyciela.. Życzę im szczęścia.. :))) Ale mimo wszystko - głowa do góry! Są i fajni ludzie na świecie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ oczywiście, że są, lecz jakoś tak mają małą siłę przebicia. Mam ich wokół siebie bardzo wielu, i tylko z takimi się zadaję nie z konieczności, ale o to przyszłe społeczeństwo właśnie naturalną koleją rzeczy jako pedagog się martwię. I przykro mi na myśl, że moim dzieciom i wnukom zostanie narzucony nowy "porządek" ocierający się o anarchię, a i mnie przyjdzie jeszcze kilkanascie lat zaciskać zęby i dawać sobie wchodzić na głowę . Proces degradacji wartości jest nie do powstrzymania, a ludzie ich pozbawieni nie dają się wychowywać.

      Usuń
  3. Ale się ucieszyłam, gdy Cię (a dokładniej: Twój wpis) zobaczyłam. :-)
    A sytuacja smutna i przygnębiająca, i codzienna już, niestety.
    Ściskam mocno z radością, że jesteś! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ściskam również. Obiecuję napisać o czymś weselszym :)))

      Usuń
  4. A ja tego dnia ciepło o Tobie myślałam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, Kasiu, wiem i dziękuję Ci za to :))) A M-ka na pewno potrafi się ładnie i z kulturą zachować wobec swojej Pani i zawstydziłaby niejednego "dorosłego" ucznia:)

      Usuń