wtorek, 19 stycznia 2016

Środa
Sukienka wyprana, bluzka i dwie dyżurne spódniczki czekają odświeżone .
Co by tu... ?
Przymierzam, przykładam, mrużę oko
Tu fałdka, tu oponka.
Wiem, będzie ślicznie:)))
Idę na bal.
Jakby czas zawrócił. 

Czwartek
Jak się ma 3 okienka, to chyba można ześwirować? Można.
"Wiecie co, lecę sobie kupić buty" oświadczam koleżankom w połowie drugiej godziny. 
"Żeby miały paseczki, i były superwygodne do tańca. I tym razem nie czarne."
Myk. Poleciałam 
Gdybym sobie na każdą studniówkę kupowała nowe, miałabym ich ponad 20 par.
Ale mam jedną parę włoskich, nie- do- zdarcia na każdą okazję. 
W nich mnie kiedyś pochowają.

W drugim sklepie olśnienie, oczy mi zaiskrzyły. 
Są !
Śliczne! Z paseczkami! Zakochałam się!
Z cienkiej skórki i ... czarne ofkors.

W domu: 
Mąż pyta: 
-"Ile?" 
Ja: "fieśsiefieśśiesiąt" 
- " A to spoko"

(PS. Jak zawsze w tańcu mogłoby mi urwać nogę, a nie zauważę. 
Po balu mam pięć nowych odcisków, pęcherze i skopaną kostkę. Butki, w przeciwieństwie do mnie niemiłosiernie PIJĄ.
Ale są ŚLICZNE :) Być mną, to takie skomplikowane)

Piątek
MI - GRE  - NA
Czy mogę nic nie mówić?

Od świtu. Zapach kawy męża wywołuje dreszcz. Jestem zielona.
Czuję każdy nerw. Wylazł na wierzch i skacze po mnie. 
A pająki tak tupią pod łóżkiem...tak tupią!

Szkoła.
3 LO o dziwo JEST. Jutro bal, a oni SĄ;).
Są jak aspiryna. Jak kojący balsam. 
Samopoczucie cudownie się poprawia. Czyli nie mogę bez nich żyć?
Za to po lekcji z kl 1. gimnazjum moją głową znów ktoś gra w snookera.
Rzęsy mnie bolą!
Chcę umrzeć.
Ale jak to tak, przed balem? 
MO- WY -NIE- MA !!!

Sobota.
Do 16 nie wiem, jak się nazywam. Po pewnym DOMOWYM leku wypitym duszkiem i dłuuugiej gorącej kąpieli staję na nogi. 
Ciśnienie spada, krążenie robi jeszcze jedno szalone okrążenie i wraca na miejsce.
Mogę nawet lekko poruszyć głową na boki :)
Spokojnie. Zdążę.
Ubieram się jak zawsze - szybko:) Maluję jak zwykle, na oko:)
Włosy co drugi dzień są na tak. Jestem szczęściarą.To ten drugi .

Reszta mnie powoli wraca do życia gdy widzę ICH.
Młodych. Pięknych. Radosnych.
I wyraźnie stremowanych.
Nie opiszę, jacy śliczni i przejęci.
Coś ściska w gardle, a oczy mi się pocą.
Bo..
Patrzę na nich czułym okiem i z biciem serca.
Bo... coraz dalej "ta moja młodość co z czasu kpi".
Bo do dziś czuję zapach Jego perfum. Widzę jasny błękit oczu, a szary tweed marynarki wciąż gilgocze w policzek.
Bo każdy opuszek palca pamięta każdy rys jego twarzy.
Moja pierwsza miłość pachnie wciąż studniówką. A może odwrotnie?:)

Polonez. Tusz malowniczo rozmytym łukiem podbija mi oko. Coś mnie uwiera pod lewym żebrem.
Może serducho. A może za ciasne body.
Szampanem wznoszę toast za młodość w NICH i w nas.
Niech NIGDY nie mija i nie traci skrzydeł.
I pamięci :)

W tańcu zapominam o wszystkim, migrenie, nadwadze i lumbago.
Do rana napawam się widokiem bezgranicznego szczęścia, piękna i nieskrępowanej swobody.
Że nie wspomnę o talentach tanecznych.
I zmieniam zdanie, jakoby klasyczny balet był  nudny, niemęski, i bez jaj :)

PS. Jednak w razie zejścia poproszę te nowe buty. W życiu nie miałam takich drogich, to tam sobie donoszę. Jakby tak jakiś melanż wszystkich świętych, czy co.




Odpływam

wasza Lewkonia

PS. Pamiętacie Wasze studniówki?

17 komentarzy:

  1. Przepraszam (migrenę i obolałe stopy), ale się śmiałam, czytając (komincznie to musiało wyglądać). :-D Aż się boję oglądać filmik, bo skierują mnie gdzieś, gdzie niekoniecznie chciałabym iść. ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, filmik jest na Oskara :)))Nóżki ozdrowiały:)))Serducho mam tkliwe, ale przeżyło :) Wspomnienia snują się za mną, ech :)))

      Usuń
    2. Cha, cha! Obejrzałam (w bardziej sprzyjających warunkach) i rzeczywiście świetny! :-D :-D
      I ile odwagi (i dystansu do siebie) w tych łabędziach nieopierzonych. ;-) Czarny wdzięku miał jakby nieco mniej, ale urok osobisty przyćmił ten niedobór.

      Usuń
    3. To ich wychowawca :)))Miał z nimi trzy światy, to się wreszcie zemścił :))) 26 chłopa o byku i ... 6 subtelnych dziewczyn!

      Usuń
  2. Kocham Cię, Lewkonio!
    Moja studniówka była całkiem udana, mimo tego, że wybrałyśmy się na nią bez partnerów (5 dziewczyn). Było dość tłumnie - 7 klas. "Forever Young" Alphaville tańczone przez całą moją klasę, już na bosaka - koło 4. 00 rano, do dziś budzi we mnie wzruszenie. Potem byłam na drugiej, jako tzw. "osoba towarzysząca", ale było tak sobie.
    I cóż... Niewiarygodne, że to było tak dawno... Kostium zewnętrzny się marszczy, jak powiedziała Gaba B., a środku ciągle te ...dzieścia lat;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co tam kostium, się wyprasuje :))) Tego, co w sercu, nie zabierze nam nikt:))) Ściskam Aguś Droga, wieki Cię nie słyszałam, jak dobrze,że się odzywasz, BUŹKA!!!

      Usuń
  3. Ha:) Ale masz fajne zajęcia:) A kostium od studniówki rzeczywiście .. ciut się pomarszczył:))Dobrego dnia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W jakim sensie fajne zajęcia? Zazdrościsz mi okienek,kupowania pijących butów, czy balu? :))) Ściskam :)))

      Usuń
  4. Wszystkiego! A najbardziej STUDNIÓWKI:) To jest takie inne od tego co robię i dlatego bardzo mi się podoba:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zupełnie Cię rozumiem, i jak już gdzies pisałam, mam świadomość, jakie to piękne, mieć takie przeżycia związane z pracą:)))Sama sobie zazdroszczę i dzięki temu podnoszę się, jak feniks :)))

      Usuń
  5. Tak, znów się rozumiemy...znów;)
    "Ta nasz młodość..."
    uwielbiam i zawsze oczy mam wilgotne:)
    Dobrze pamiętam a jakże 86', zupełni to było wczoraj.
    Miałam najbardziej niewygodne buty na świecie...:)
    ale poloneza tańczyłam z dyrektorem...i tak jak Tobie ...
    zawilgotniały oczy mojej nauczycielce ang. że..
    "Jej Krysia tańczy w pierwszej parze..."( nie , to nie była wychowawczymi:))
    Sukienka była uszyta przez mamę, z koronek, niczym na konkurs tańca, a na dole wszyta zyłka wędkarska, żeby wszystko stalo jak ma stać:)
    czasy szare, siermiężne, do szkoły jechałam autobusem i z tego "stania" sukienki o mało się wszerz nie zmieściłam w drzwi...:)
    Sami ozdobiliśmy salę gimnastyczną, siatką wojskową:)) i plakatami.
    Ale było cudnie....
    Kochana, dzięki, że ruszyłaś we mnie i te strunę,
    ...ten szczęsny czas, ta para skrzydeł,
    co nie zamknięta w nas...:)
    Buziaki,
    K.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krysiu, my również sami w szkole przygotowywaliśmy wystrój z ... prezerwatyw i odpadów aluminiowych z mleczarni:)))Sukienka z kryształku ( taki sztuczny tiul) buty z paczki kupione od koleżanki, chłopak - pierwsza miłość i wspólny kurs tańa przedtem :))) JEZU! TO BYŁ NAJPIĘKNIEJSZY OKRES ŻYCIA! Bez przesady. I ja miałam takie nauczycielki, które mnie hołubiły, które kochałam, i których nie zapomnę do końca życia :)))

      Usuń
    2. Te odpadki z mleczarni wypadły mi z głowy.....:)
      Kurs tańca był, a jakże!!
      Zaciągnęłam tam moich chłopaków, klasa męska, tylko 3 dziewczyny:))
      a ten tiul, trochę podobny do kryształku miałam jako halka, pod sukienką...:)
      No a moja miłość pierwsza, skryta, siedziała obok mnie, zupełnie tego nieświadoma..:)
      Ech, fajnie było;))

      Usuń
  6. Przywołałaś piękne wspomnienia. Moja studniówka była dla mnie wyjątkowa, nie tylko dlatego, że była jedyną, na jakiej byłam. Tyle rzeczy zdarzyło się wtedy pierwszy raz. Pierwszy samodzielny (z przyjaciółką i jej starszą siostrą) wyjazd do Warszawy po buty i materiał na spódnicę. Może dlatego, że jechałam bez mamy to kupiłam buty na niebotycznym 3 cm obcasie. Nie umiałam na tych obcasach chodzić, więc całą studniówkę kurczowo trzymałam się ramienia mojego chłopaka (też pierwszego). Sala dekorowana do późnej nocy, problem z dojazdem bo w nocy sypnął śnieg i odkopywaliśmy z tatą garaż i podjazd,Polonez w pierwszej parze z dyrektorem, a nad ranem bolero Ravela tańczone w kółku... Kurcze, chyba odkopię stare zdjęcia i machnę wpis na swoim blogu, żeby sobie przypomnieć a dzieciom zostawić na pamiątkę ...

    OdpowiedzUsuń
  7. Na 100% Twój śmiech tam słyszę :) Cudowne! Moja studniówka była jakaś odrealniona, ja w jakimś przedziwnym uniesieniu. Kurcze, no... to była BAL!

    OdpowiedzUsuń
  8. Jezioro Łabędzie gromi!!!
    A ja nie miałam studniówki, ogłoszono stan wojenny i skończyły się marzenia o studniówce... Za to teraz mam, nawet i dwie w sezonie :) Z ogromną radością patrzę na ten młody żywioł, radość, pełnię życia i krasy, i życzę wszystkiego najlepszego (a w tym roku szczególnie, bo i moja pociecha wstępuje w maturalne progi), pozdrawiam serdecznie hel.

    OdpowiedzUsuń